Pod znakiem remisu upłynęła pierwsza kolejka Polskiej Ligi Esportowej. Aż sześć zespołów podzieliło się w niej punktami. Nieoczekiwanie najwięcej szumu wywołali gracze spod bandery adwokacik, którzy ograli faworyzowany x-kom team.

Niezwykle wyrównany był wczorajszy mecz SEAL Esports i Pompa Teamu, który ostatecznie zakończył się remisem. PRIDE i Izako Boars postanowiły nie wpływać bardzo na układ w tabeli i podobnie podzieliły się punktami. Wszystko zaczęło się na bardzo wyrównanym Mirage, na którym układ sił zmieniał się nieustannie. W pewnym momencie „Orły” były nawet bliskie zwycięstwa, jednak oddały niezwykle cenną rundę. Rundę – jak się później okazało – za dwa najbardziej znaczące punkty. – To pierwszy mecz. Jeszcze nie wszyscy się obudzili. Dobrze, że wygraliśmy tę mapę, ale w drużynie ewidentnie panuje jeszcze chaos – mówił tuż po zgarnięciu mapy Piotr ‘nawrot’ Nawrocki. I faktycznie, braki te zauważalne były na Inferno. PRIDE od początku przejęło bowiem inicjatywę na drugiej planszy, tłamsząc oponentów niezwykle szybkimi zagraniami. Wysoka przewaga wywalczona po stronie atakującej pozwoliła im w spokoju rozgrywać obronę. – Po Mirage zdenerwowałem się i stwierdziłem, że trzeba coś przeciwnikom udowodnić, robiąc docisk. Rush, rush, rush i w końcu się udało – opowiadał Piotrowi Skowyrskiemu Maciej ‘Luz’ Bugaj. Mimo triumfu na drugiej mapie, zawodnik nie był do końca zadowolony. – Oby to był ostatni remis. Wszystkie kolejne pojedynki muszą padać na konto „Orłów” – dodał.

PRIDE 1:1 Izako Boars
Mirage 14:16; Inferno 16:11

Kolejna potyczka miała być łatwą przeprawą dla faworyzowanego Teamu Kinguin. Wystarczy powiedzieć, że kurs na wygraną Codewise Unicorns przedstawiany przez STS wynosił aż 15.0! Jakie było zdziwienie nie tylko samych „Pingwinów”, ale i Izaka oraz widzów Polskiej Ligi Esportowej, gdy „Jednorożce” dosłownie przytłoczyły bardziej doświadczonych rywali. Rewelacyjnie rozegrana strona broniąca była tylko wstępem – jak się później okazało – triumfu na Overpass. – Chłopaki grali dobrze. Widać, że się starali. Mieli pomysł na siebie i strzelali głowy. Tę mapę wybraliśmy tylko dlatego, żeby ją przećwiczyć. Okazało się to błędem. Po przegranej wiemy jednak, co poprawić i wracamy do pracy – komentował to później Wiktor ‘TaZ’ Wojtas. I choć widać było, że spółka Szymona ‘Crityourface’ Pluty była w transie, ten skończył się przedwcześnie. Na Mirage kadra Karola ‘rallena’ Rodowicza nie dała bowiem oponentom żadnych szans, odgrywając się za wcześniejszą porażkę. Tak doszło do trzeciego już remisu we wiosennej rundzie Polskiej Ligi Esportowej.

Team Kinguin 1:1 Codewise Unicorns
Overpass 12:16; Mirage 16:6

Remisu  trzeciego i – jak na razie – ostatniego. Z odsieczą przybyli bowiem gracze adwokacik, którzy jako miks niespodziewanie okazali się zdecydowanie lepszą drużyną od wyżej notowanych zawodników x-kom teamu. Z pomocą Pawła ‘innocenta’ Mocka najpierw w ładnym stylu ograli rywali na Mirage, a następnie dosłownie zdeklasowali ich na Cache. Choć na porażkę x-kom teamu wpłynąć mogła absencja Patryka ‘ponczka’ Witesa, nie zmienia to faktu, że adwokacik wyszedł na prowadzenie w Polskiej Lidze Esportowej i jest jedyną sekcją z wygraną na koncie. Kadra Michała ‘SooNa’ Wójcickiego zamyka natomiast tabelę. – Pierwszy raz gramy w tym składzie, ale bardzo lubię mieć w drużynie innocenta. Zawsze byliśmy dobrymi kolegami. Wszyscy dogadujemy się dobrze, przez co jesteśmy w stanie ogrywać czołowe zespoły w kraju – podsumował batalię Grzegorz ‚SZPERO’ Dziamałek.

x-kom team 0:2 adwokacik
Mirage 10:16; Cache 4:16

To koniec inauguracyjnej kolejki Polskiej Ligi Esportowej. Należy jednak pamiętać, że w tym tygodniu w rozgrywkach nie uczestniczyli strzelcy AGO Esports oraz PACT. Tych w akcji zobaczymy już w przyszłym tygodniu!